Wybór studiów – klęska już na starcie?

•22 marzec 2009 • Dodaj komentarz

Przeczytałam kilka dni temu ciekawy artykuł na portalu gazeta.pl – Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci. Przeczytałam tam coś co potwierdziło moje przypuszczenia dotyczące motywacji licealistów podejmujących w ostatnich latach decyzje dotyczące kierunku studiów. Według autorki dr Antoniny Sebesta głównymi kryteriami jest dla nich łatwość dostanie się na studia (studentowi stosunkowo łatwiej znaleźć pracę), ich cena a także łatwość ich ukończenia i perspektywy znalezienia po nich pracy.

Pamiętam swoje rozważania dotyczące wyboru kierunku studiów – wtedy także byłam pod silną presją wyboru takiego kierunku, po którym szybko znajdę dobrą pracę. W czasach szalejącego bezrobocia pewien wykładowca filozofii powtarzał swoim studentom, że są w tej szczęśliwej sytuacji, że mogą studiować to, co ich pasjonuje bo i tak po żadnych studiach nie znajdą pracy. Inny znajomy opowiadał mi natomiast, że wybierając kierunek studiów (ponieważ jego wymarzonej anglistyki w czasach realnego socjalizmu studiować nie mógł) kierował się zestawem przedmiotów, w których czuł się mocny – padło na medycynę :-)

Wśród moich znajomych roi się od ludzi, którzy chcieli studiować coś zupełnie innego lecz z różnych powodów wybrali inaczej. Części z nich udało się “skręcić” w stronę swoich marzeń i robić coś bardziej w swoim stylu. Część męczy się do dzisiaj w zawodzie, który zupełnie ich nie pasjonuje a codzienne wyjście do pracy napawa ich nieodmiennie zgrozą.

Zastanawiam się jak można ten problem rozwiązać. Czy mądre doradztwo skierowane do absolwentów poprawiło by jakość podejmowanych decyzji czy też pragmatyzm i tak grałby główne skrzypce. Wydaje mi się jednak, że lepsza znajomość choćby tylko swoich mocnych i słabych stron (nie mówiąc już o celach życiowych, których ludzie są coraz mniej świadomi) zdecydowanie poprawiłaby trafność decyzji, a aspekty ekonomiczne pozostałyby ważnymi, ale nie decydującymi czynnikami decyzji o wyborze zawodu.

Taniec Serca (Warszawa)

•27 luty 2009 • Dodaj komentarz

Warsztat, który zmienia. Naprawdę. Każdy warsztat pani Olgi Mieszczanek to radość dla ciała i duszy. Taniec terapeutyczny w najlepszym wydaniu, ale nie tylko… Przenikają się tu różne metody. To wspaniały pomysł bo serce jest nastrojone na różne nuty i aby ddotrzeć do tego czego pragnie warto sięgnąć do różnych sposobów pracy ze sobą. Jest tu więc i wizualizacja i improwizacja taneczna, rysowanie mandali i wiele innych a wszystko to w atmosferze porywającej i pięknej muzyki i co ważne bezpieczeństwa. Dlaczego ważne? Bo w bezpiecznym klimacie stwarzanym przez panią Olgę Mieszczanek można w pełni zaangażować się w podróż do wnętrza własnego serca. Można zatańczyć swój własny Taniec Serca.

Informacje o zapisach i więcej informacji na stronie Dojrzewalni:

Taniec Serca – czego pragnie Twoje serce?

Taniec Serca – Podejmij decyzję korzystając z mądrości ciała i serca

Udana zmiana a zmiana udawana

•27 luty 2009 • Dodaj komentarz

Udana zmiana to taka, która trwa. Może być punktem wyjścia dla kolejnej zmiany, ale jest wzrostem, dążeniem, procesem. Zmiana udawana to ślepy zaułek, deklaracje, na których się kończy, przesuwane z roku na rok obietnice.

Jakie warunki muszą być spełnione by zmiana była udana a nie udawana? Co można zrobić by zmianę utrwalić i aby przenieść ją ze sfery zamiarów do rzeczywistości?

Jeśli jesteś równie zmęczona/y zmianą udawaną zapraszam do wyruszenia ze mną w podróż w świat zmiany udanej. Będziemy szukać wspólnie odpowiedzi i zmieniać, zmieniać, zmieniać…